28 lutego, 2015

Wcześniej bym nawet nie pomyślała...

W życiu każdego z nas zdarzają się sytuacje, których w życiu by się nie spodziewał. Są to sytuacje dobre jak i złe mające duży wpływ bądź zmieniające  na zawsze nasze życie . O kilku takich sytuacjach napiszę...
W ciągu ostanich kilku lat moje życie zmieniło się diametralnie.
Nie wdając się teraz w szczegóły (myślę, że w którymś z postów napiszę trochę więcej na ten temat) moi rodzice się rozwodzą. Nie było to szczęśliwe małżeństwo, podtrzymywane przez jedną osobę dla dobra dzieci, kochającą bez miar, mającą upór znieść wszystkie przeciwności losu. Nawet widząc i wiedząc jaka jest sytuacja ciężko mi było pogodzić się z tym co ma zajść ( nie chodzi  tu tylko o rozwód). Nie mam złudzeń na dzień dzisiejszy, że to było jedyne wyjście, bo podczas spraw rozwodowych wyszło tyle nieciekawych rzeczy... sprawa nadal jest w toku... Najbardziej smuci mnie to, że coraz więcej jest takich rodzin. Model pełnej rodziny niestety idzie gdzieś w odstawkę, a na jej miejsce wchodzą nie pełne rodziny, po strasznych przeżyciach... Może i Ty drogi czytelniku tego posta spotkałeś się z taką osobą w swoim otoczeniu. Może masz przyjaciela lub przyjaciółkę która właśnie przeżywa taką sytuacje... A może Ty sam przechodzisz właśnie trudne chwile związane z rozowdem swoim bądź rodziców... jeśli chcesz to napisz. Chętnie Cię wysłucham, a jeśli jestem tylko w stanie to pomogę. Razem odnajdziemy trochę szczęścia w Twoim życiu... :)
Najpiękniejszą rzeczą jaka mogła mnie i moją rodzinę spotkać to otaczający nas ludzie. To oni nas wspierali w najtrudniejszych chwilach, to oni byli kiedy kręciła się łza w oku oraz gdy się walił świat. W moim przypadku okazało się, że prawdziwa rodzina to nie ta z więzów krwi, to ta która składa się z ludzi dobrze życzących, wspierających, kochających na prawdę. Dziękuję! Dobrze wiedzieć, że jesteście!

Najbardziej pozytywną rzeczą jaka mnie w życiu spotkała to mój narzeczony... moje szczęście.
Nigdy nie marzyłam ani nie myślałam o tym, że będę kiedyś taka szczęśliwa. Jest moim lekiem na otaczające mnie zło, przyjacielem, oparciem, dobrym kumplem z którym mogę się pośmiać. Znamy się 6 lat, a od 4 ze sobą chodzimy(dość zabawna historia, ponieważ ja go na początku nie lubiłam, a ja mu byłam dosłownie obojętna:P opiszę w kolejnym poście naszą małą historię). Obecnie trwają przygotowania do naszego ślubu, który ma się odbyć już niedługo bo jeszcze w tym roku!!!! Tyle szczęścia!!! Po prostu wulkan!! Kocham go z całej siły!<3
MYYA oto my <3

Kończę, żeby nie przedobrzyć...:) mam nadzięję, że choć troszkę Was sobą zainteresowałam...piszcie jestem ciekawa Waszych komentarzy:)
Do następnego POSTU :)

2 komentarze:

  1. Smutno, co się stało z twoją rodziną...Pan Bóg jeden wie dlaczego. Koniec postu jest bardzo piekny. Życzę wszystkiego najlepszego Rafiki

    OdpowiedzUsuń
  2. Jean Eric Kayishema- Bardzo Ci dziękuję Rafiki Yangu! :) We wszystkim coś można znaleść szczęśliwego! Wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń