06 stycznia, 2017

Metamorfoza





                                     Lubię metamorfozy PRZED i PO.
Najbardziej cieszy  mnie jednak praca, którą wkładam w wygląd i funkcjonalność pomieszczenia, które zmieniam.

Dziś przedstawię Wam metamorfozę SALONO-SYPIALNI w pewnym uroczym mieszkanku.
Kawalerka mieści się w jednym z 12 piętrowych bloków.
A co przed nami odkryła....
Przedstawię poniżej w fotografiach.



Przed

Przed

Przed

Przed

Powiem Wam, że było co zmieniać....
Dzięki uprzejmości właścicieli mogliśmy zrobić metamorfozę w stylu jaki tylko nam się tylko podobał.
A więc, co by tu dużo kryć, pracy było sporo...
Pierwszą rzeczą na liście rzeczy do pozbycia była stara meblościanka, którą mój mąż przerobił na kawałki.
Kolejnymi rzeczami było pozbycie się niepotrzebnych rzeczy (w tym drzwi dzielących korytarz z pokojem),  pomalowanie ścian na biało.
Kiedy w mieszkaniu zapanowała "czysta" pustka, zaczęliśmy urządzanie mieszkania.
Na początku oddzieliłam pokój gościnny od sypialni zasłoną w kolorze białym
 (zasłona- spełnia rolę ściany dzielącej dwa jakże osobne pomieszczenia w mieszkaniu; dodaje lekkości i daje wiele możliwości)
- dodało to niesamowitego i intymnego klimatu sypialni. 
 W sypialni znalazło się łóżko z sieciówki, koce, poduchy. Z tyłu ramy łózka zawiesiliśmy lustro.Na parapecie znalałzy się kwiaty, lateraneka i świeczki w szklanych osłonkach. Pod parapetem, na starym grzejniku znałazł się sztuczny dywanik z owczej skóry.Po drugiej stronie łózka zawisł zegar, trzy ramki na zdjęcia oraz półka. Z przodu łózka postawiliśmy stolik (pod telewizor) oraz taboret ze schodkiem, na którym postawiliśmy lampkę. 
Salon otrzymał nowe meble dwie kanapy, lustro, stolik kawowy, półko-sekretarzyk, regał z pułkami na książki, stół z krzesłami, obraz, świeczniki.
Wszystko stworzyło miły klimat, ale nadal czegoś nam brakowało (tylko czego...?)
Czas mijał, a my zaczęliśmy powolutku się oswajać, gdy pewnego wieczoru zastała nas wielka niespodzianka.
Nasze mieszkanie zmieniło się nie do poznania, a to za pomocą zaczarowanego pędzla i niesamowitych umiejętności mojej kochanej mamusi, która pomalowała nam białe ściany...
Oj wielką, wielką pracę włożyła w stworzenie niesamowitego klimatu, jakże romantycznego... . Dzięki niej, mieszkanie  zrobiło się bardzo przytulne. 
A co ja Wam będę więcej pisać...
Zobaczcie sami...















Mam nadzieję, ż e podobała się Wam wycieczka po moich czterech kątach.
Pozdrawiam Was ciepło! Buziaki




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz